Układ chłodniczy pomp ciepła: Lutowanie (montaż instalacji)

Wszystkie elementy układu chłodniczego są ze sobą połączone najczęściej za pomocą lutowania. Połączenia skręcane stosowane są sporadycznie i to coraz rzadziej. W związku z tym jakakolwiek wymiana części wymaga umiejętności lutowania i to tak zwanego lutowania twardego.

Jeśli lutowanie dotyczy układu, który był już wcześniej napełniony czynnikiem chłodniczym, trzeba bezwzględnie wykonać następujące czynności:

  • opróżnić układ z czynnika chłodniczego,
  • przepłukać układ suchym azotem, w celu usunięcia pozostałości czynnika.
  • Spełnienie tych wymagań da pewność, że pod wpływem wysokich temperatur, jakie występują podczas lutowania nie nastąpi rozkład czynnika chłodniczego na trujące i szkodliwe dla zdrowia substancje i nie powstaną inne silnie korodujące związki chemiczne (np. chlorowodór i fluorowodór), które będą niszczyć od wewnątrz rurociągi miedziane i zmniejszać przepustowość filtru.

W trakcie lutowania lub spawania dowolnego elementu układu chłodniczego, jeśli się nie zablokuje dostępu tlenu powstają tlenki miedzi, które są destrukcyjne dla czynnika chłodniczego i oleju, a w konsekwencji prowadzą do znacznego skrócenia żywotności sprężarki, nie mówiąc już o obniżeniu efektywności (sprawności) całego układu.

Najlepszym sposobem na ochronę przed powstawaniem niebezpiecznych tlenków jest przepłukiwanie układu azotem, podczas całego procesu lutowania. Przepływ gazu powinien być dobrany tak, aby nie był zbyt duży, bo prowadzi to do niepotrzebnego chłodzenia lutowanych elementów i dużego zużycia azotu, ani zbyt mały, gdyż wtedy nie zapewni ochrony przed dostępem tlenu do lutowanego miejsca. W praktyce sprawdza się przepływ azotu w granicach od 6 do 9 litrów na minutę.

Dodatki – rośliny doniczkowe

Do naszych domów, biur trafiają setki przeróżnych drobnostek, które czasami pozostają w nich przez kilka godzin, dni, a inne zostają na lata. Oddziaływanie pojedynczych elementów na jakość naszego życia jest znikoma. Jednak, jeżeli ten śladowy wpływ pomnożymy przez 100 czy też 300, to wówczas z określenia „znikomy” pozostaje jedynie „z” – „z” jak „znaczny”. Przetarcie z kurzu jednej przywiezionej z Nowego Jorku miniaturki Statuy Wolności to przecież zaledwie chwila. Jeżeli jednak obok niej wyrosną piramidy, wieże krzywe i proste, łuki mniej lub bardziej triumfalne, skarabeusze, ukulele, to wówczas chwile przekształcają się w godziny, którymi nie dysponujemy. Kurz zaczyna się gromadzić, a jakość powietrza spadać. Oczywiście, to znaczne uproszczenie problemu, jednak kreując wnętrza, musimy zwracać uwagę również na detale.

Najlepszym przykładem ilustrującym to zagadnienie są rośliny, których przeróżne odmiany, gatunki znajdziemy w zdecydowanej większości wnętrz. Zazwyczaj ich dobór oparty jest wyłącznie na aspektach wizualnych oraz poziomie trudności uprawy. Takie podejście jest jednoznacznie błędne. Niektóre gatunki roślin mogą doskonale poprawiać jakość powietrza wewnętrznego i minimalizować syndromy chorego budynku. Inne natomiast mogą alergizować użytkowników, zarówno poprzez emitowane pyłki, jak i pleśń rozwijającą się w glebie. Odpowiedni dobór flory pozwala zmniejszyć do 60% ilość mikroorganizmów występujących w powietrzu oraz znacznie ograniczyć poziom zanieczyszczenia toksynami chemicznymi. Kolejną zaletą wprowadzania roślin do pomieszczeń jest ich wpływ na utrzymanie odpowiedniego poziomu wilgotności. Większość z nas nic zdaje sobie sprawy, że rośliny, regulując poziom wilgotności, chronią nas przed przeziębieniami. Jednym z naszych największych sprzymierzeńców w walce z przeziębieniem jest bluszcz angielski. Roślina ta charakteryzuje się znaczną ilością liści, które na spodzie mają małe otwory (szparki). Właśnie poprzez te otwory wydzielana jest wilgoć. Nie można jednak przesadzać z ilością tego typu roślin, ponieważ zbyt znaczna wilgoć prowadzi do rozwoju pleśni. Rośliny również pozytywnie wpływają na akustykę pomieszczeń.